Gazeta.pl wśród newsów umieszcza informację pod tytułem "+To ja jestem Bolek+ - koszulki są już w internecie". Artykuł informuje nas, że można już kupić wspomniane koszulki, a produkuje je "jedna z firm", która specjalizuje się we wzorach politycznych. W galerii ilustracji do tekstu widzimy koszulkę z Giertychem "Nie mój minister" oraz z Kaczyńskimi - "IV RP - atak klonów". Wzór z Giertychem pewnie zalega w magazynach i nie stanie się hitem tegorocznych wakacji, trzeba więc jakoś pomóc. Choć w materiale nie pada nazwa firmy, jednak po najechaniu na słowa "jednej z internetowych stron" trafiamy od razu na formularz zamówienia.
Mamy więc do czynienia z kryptoreklamą najczystszej wody. Pod pretekstem informacji gazeta.pl odsyła nas od razu do sklepiku, gdzie za 34 zł możemy kupić koszulkę informującą "To ja byłem Bolkiem". Jeśli zaś poszperamy, możemy znaleźć dla siebie coś innego, np. wzory z Leninem, Che czy Janem Pawłem II. Dla każdego coś miłego, choć nie każdemu po równo. Jest zakładka "religijne", jest zakładka "polityczne", jest też wreszcie - obowiązkowo! - zakładka "żegnamy IV RP". Opłaca się więc wiedzieć skad wieje wiatr na ulicy Czerskiej, można wtedy całkiem sporo zaoszczędzić na reklamie. Kiedyś za takie rzeczy dziennikarzy wyrzucało się z pracy, obecnie jest to chyba standard. Gazeta pomaga ośmieszać lustrację swojego (od niedawna) idola, firma zarabia, ludzie kupują, by za kilka lat zapomnieć o koszulkach tak, jak zapomnieli o t-shirtach wyśmiewajacych Wałęsę. Które były szczytem mody kilkanaście lat temu, dokładnie wśród tych samych ludzi.
Nie tak dawno, w ramach akcji "T-shirt dla wolności" gazeta lansowała koszulki z napisami "Nie płakałem po papieżu" czy "Usunęłam ciążę". Może więc teraz wypadałoby iść za ciosem. Czemu więc nie iść za ciosem? "Donosiłem na kolegów z pracy" - hit sezonu lato 2008. Pomysł jest. Jeśli znajdzie się wykonawca, gazeta.pl na pewno zatroszczy się o darmową reklamę.







